sobota, 1 marca 2014

Początki są zawsze trudne.

Więc.. miesiąc temu (28.01.2014) przyszedł za mną Hatchi i jak widać, jest i mam nadzieję, że już zostanie. Ma około roku i jest mieszańcem. Dużo ma z psa myśliwskiego. Cały czas coś wącha, ucieka, na spacerze ciągnie tylko do lasów, krzaków itp. Jak złapie jakiś trop to zawzięcie biegnie za nim. Pies od początku był przyjazny dla ludzi i jest bardzo ufny. Nie potrafił chodzić w obroży ani na smyczy. Jak zakładało mu się obrożę to tak jakby zamarzł. Nie ruszył się w ogóle. Nawet jak dawało mu się kawałek szynki, nawet nie drgnął. Odpięłam mu obrożę i był znów normalny. Dopiero po jakimś czasie jak chciał wyjść na podwórko to zakładałam mu tak bardzo luźno obrożę i dawałam smakołyki. Później przywykł do obroży i już ma bardziej zaciśniętą i chodzi w niej cały czas. Spacer z nim to była jakaś porażka. Co chwilę stawał bo się bał smyczy. Tak samo musiałam brać smakołyki i mu dawać co jakiś czas. Nauczył się chodzić na smyczy po jakiś 2 tygodniach. Ale chodzi luźno a na chodzenie przy nodze przyjdzie jeszcze czas. Hatchi jest bardzo uparty. Gdzie chce być to tam musi.. jak go chcemy dać z domu na ogród a on nie chce to nie pójdzie. Stanie i się nie ruszy, tak samo na spacerze. Jak zobaczy np. jakiś lasek i on tam chce iść to stanie i go ruszyć nie mogę z miejsca. Nie mam pojęcia jak tego go oduczyć i czy się w ogóle da.  Obecnie przez ten miesiąc nauczyłam go "siad" .



Jesteśmy w trakcie nauki "waruj" i próbowałam go już wcześniej tego uczyć i bez skutku. Jak ciągnęłam smakołyk do siebie czy coś to on wstawał od razu. Wczoraj wymyśliłam, że kilka razy go pociągnę za dwie łapy jak siedzi tak do dołu, żeby się położył i będę mówić wtedy waruj. No i zadziałało. Pies się kładzie ale nie zawsze. Nad tym będziemy teraz pracować. Wierzę, że się uda. To nic trudnego.



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz